poniedziałek, Październik 25, 2021
Banner Top

Nauka jazdy samochodem stała się swoistym rytuałem przejścia w dorosłość; bez wątpienia jest to ważny etap w życiu każdego człowieka, który traktowany jest przez społeczeństwo jako obowiązek. Kursant zobowiązany jest przyswoić mnóstwo wiedzy w trakcie nauki jazdy zarówno teoretycznej, jak i praktycznej, jednak w tym artykule skupimy się na tym, czy lepiej uczyć się w małym mieście, czy metropolii.

Perspektywa

Istnieje wiele metod nauki jazdy. Zasadą jest, że każda szkoła nauki jazdy i każdy instruktor ma swoją unikatową i sprawdzoną metodę, którą wykorzystuje na co dzień. Podobnie jest w przypadku kursantów, którzy diametralnie się od siebie różnią – jedna z metod zadziała u jednego człowieka, jednak okaże się bezskuteczna w przypadku drugiego. 

Kursanci z małego miasta zmuszeni są do praktyki na mniej skomplikowanych drogach i skrzyżowaniach. Choć od czasu do czasu wyruszają do większych miast i łapią cenne doświadczenie, to nie da się ukryć, że przeważająca większość czasu przeznaczona na szlifowanie kluczowych umiejętności za kółkiem, marnowania jest na niezbyt wymagające i długotrwałe przejazdy z miasta do metropolii. Skutkuje to rzeczywiste niewykorzystanie w pełni godzin przewidzianych na naukę jazdy w stopniu zadowalającym. 

Sytuacją nagminną jest zabieranie więcej niż jednego kursanta na podobne lekcje. W rezultacie żaden z nich nie wykorzystuje dostępnego czasu w pełni. Lecz małe miasto może zaoferować cenne pierwsze doświadczenia za kółkiem, kiedy to uczymy się rzeczy fundamentalnych.

Nie mniej jednak najważniejszym argumentem przemawiającym za metropolią w przypadku nauki jazdy jest oswajanie się z zadaniami egzaminacyjnymi w miejscu, w którym się odbędą. A to za sprawą tego, że w przeważającej większości przypadków WORD-y usytuowane są w dużych miastach wojewódzkich. 

Przede wszystkim metropolia

Z teoretycznego punktu widzenia, lepiej będzie jeśli przyszły kierowca uczyć się będzie w bardziej wymagających warunkach. Doświadczenie to zaowocuje nie tylko podczas egzaminu na prawo jazdy, ale przede wszystkim w codziennym korzystaniu z pojazdu po zdanym egzaminie. 

30-godzinny kurs na prawo jazdy to zdecydowanie za mało, aby wyszlifować wymagane na egzaminie umiejętności, płynność oraz pewność za kółkiem. Dlatego nie warto jeszcze bardziej ograniczać dostępnego czasu i marnować go na lekcje poza miastem, w którym przeprowadzony zostanie egzamin. 

Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem jest zapisanie się do jednej ze szkół jazdy w najbliższym mieście wojewódzkim, a przynajmniej pod względem praktyki za kółkiem. Choć stawki instruktorów są zdecydowanie wyższe niż te spotykane w mniejszych miastach, to warto dopłacić za możliwość łapania doświadczenia w warunkach jak najbardziej zbliżonych do tych egzaminacyjnych.

Ponadto większe miasta obfitują w ilość dostępnych instruktorów. Szkoły jazdy rywalizują ze sobą, co naturalnie zmusza je do inwestowania w lepsze pojazdy i lepiej wykwalifikowanych instruktorów. To wszystko bardzo pomaga adeptom prowadzenia samochodów, którzy mogą przebierać i wybierać najlepszych nauczycieli. 

Nie działa to tak dobrze w mniejszych miejscowościach, gdzie wybór przyszłego kursanta jest ograniczony do zaledwie dwóch, czy też trzech szkół. W niektórych przypadkach z racji braku dostępnych opcji, na lokalnym rynku występuje monopolista, do którego zgłaszają się wszyscy pobliscy uczniowie. Może to skutkować w patologicznych sytuacjach, kiedy to jedynym instruktorem jest osoba niewykwalifikowana, która nie powinna uczyć z powodu kontrowersyjnych metod. 

Podsumowując – zdecydowanie najlepszą opcją jest nauka za kółkiem. Przede wszystkim z powodu praktyki, która przyniesie najlepsze rezultaty podczas egzaminu końcowego.

(fot. pixabay.com)

Tagi: , , , , , ,
Szymon Kaźmierczak
Od roku zawodowo pisze o motoryzacji. Fan amerykańskich muscle carów i przemysłu motoryzacyjnego. Samozwańczy, hobbystyczny mechanik. Wielki miłośnik wszystkiego, co ma silnik i jeździ.

Powiązanie artykuły

0 Komentarze

Zostaw komentarz